czwartek, 3 marca 2016

Może to już wiosna?

Śnieg powoli topnieje, nieliczne placki zostały w zacienionych miejscach, czy to możliwe, że uda nam się wreszcie wysiać tę obiecaną marchewkę? :D Podobno w weekend ma być nawet 10 stopni powyżej zera, więc jak dla mnie idealna pogoda...
A póki co, pokażę Wam jak ja przechowuję nasiona. Mam ich całkiem sporo, bo cierpię na manię kompulsywnych zakupów - jak mnie ktoś wpuści do sklepu  to ściągam z półek tyle ile uniosę albo ile się w wózku zmieści :) Ponieważ wiele lat przepracowałam w biurze, więc najbliższa moim doświadczeniom jest zasada przechowywania wszystkiego w segregatorach - tak też zrobiłam z nasionami. Torebki z nasionami schowałam w koszulkach A5, w kolejności alfabetycznej dla ułatwienia wyszukiwania. Dodatkowo część nasion schowałam w innych segregatorze, gdzie podzieliłam je na te które wysiewamy wprost do gruntu, takie które potrzebują rozsad oraz zioła - bo zioła wysiewam sukcesywnie (w miarę ich zużywania) cały rok do skrzynek na parapetach.
Dodatkową zaletą takiego przechowywania w koszulkach jest to, że w razie gdyby torebka z nasionami się wysypała (a to możliwe, bo zwykle zużywam 1/3 albo 1/2 opakowania), to jej zawartość ląduje w folii i nie mam wątpliwości co za rośliny wyrosną z luźno poniewierających się ziarenek :) Dla mnie to istotne, bo nie jestem tak doświadczonym ogrodnikiem, aby rozróżnić wszystkie rodzaje nasion :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz